niedziela, 7 lutego 2016

są takie dni...

...są takie dni ...
Zastanawiam się czasem co takiego zrobiłam w życiu  źle, że zawszę muszę sama poodejmować decyzję, te proste ale i te skomplikowane i które się podejmuję z ciężkim sercem.
Trochę zawile piszę, no cóż postaram się to przedstawić prościej.
Pomimo iż nie mieszkam sama w domu, pomimo iż dzieci też sama nie spłodziłam, cokolwiek się wydarzy, zawsze jest to moja i tylko moja wina. Być może powinnam się do tego przyzwyczaić, odpuścić i iść własną droga...
Często to słyszę od znajomych "odpuść" "wyluzuj", tylko jest ze mną mały problem, że ja nie potrafię. Martwię się wszystkim.

Ostatnio czuję się zmęczona, ale nie tak fizycznie, tylko psychicznie. Martwię się o dzieciaki, a szczególnie o Patryka, od ponad 3 miesięcy non stop jest chory. Zaostrzenie za zaostrzeniem, szpital za szpitalem. Mukowiscydoza przez ostatni rok mocno przyśpieszyła i nie wiem co mam z tym zrobić, czy dam radę, ?
Na pewno nie zostawię Patryka samego i na pewno spróbuję zapewnić mu wszytko co będę w stanie.

Co będzie dalej ...?
Chciałabym wiedzieć, !

Będę wyznaczać sobie małe kroczki i starać się codziennie wstawać z łóżka, muszę dać radę bo kto jak nie ja. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz